Changes are coming ...

Changes are coming ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prace. Pokaż wszystkie posty

Marynarzyk

Już prawie koniec lipca, a u mnie dopiero zaczyna się prawdziwa wakacyjna pogoda. Większości dni towarzyszyła deszczowa otoczka, a mimo to starałam się nie popadać w depresyjne nastoje. Pobyt w domu to możliwość na zmierzenie się z tymi wszystkimi rzeczami, na które normalnie nie ma się czasu :) Postanowiłam więc zrobić coś nowego i wykonać laleczkę (na przekór pogodzie) marynarza. Jakoś on najbardziej pasował mi do letnich, nadmorskich klimatów. 


Nie umiem ani malować, ani rzeźbić, ale jestem mile zaskoczona efektem pracy. Chciałam by przypominał jedną z tych figurek, które wyglądają na przechodniów z wystaw sklepów rękodzielniczych, był kolorowy, nietypowy i wesoły. Chyba udało mu się nawet odgonić deszczowe chmury 😃


Łapki ma wykonane na drucie dzięki czemu można je spokojnie zginać. Pod ręką miałam tylko białe płótno więc ubranka barwiłam farbami. Buty kradzione... mam nadzieję, że poprzedni właściciel ich nie pozna, bo zostały przemalowane ;) 

Muszę przyznać, że była to miła odmiana od wszelkich prac z żywicy. Musiałam trochę pogłówkować nad niektórymi elementami, jednak jak już wykonałam bazę w postaci stelaża, praca nabrała rozpędu. 

Pozdrowienia z naszej skalistej plaży, wracamy do łowienia ryb, bo w siatce tylko jedna sztuka. Słonecznej pogodny wszystkim życzymy!



Pracę zgłaszam na wyzwanie: 








Łąka zamknięta w żywicy

 
To moja pierwsza praca z żywicy opublikowana na blogu. Wykonana specjalnie na Dzień Matki, dla najwspanialszej osoby pod słońcem. 
Uwielbiam pracę z żywicą, proces planowania, suszenia kwiatów, tworzenia kompozycji czy zalewania. Jednak obróbka papierem ściernym i polerowanie to dla mnie nadal udręka, która zajmuje około 1 godziny. Chociaż dla tak idealnej kulki było warto :) 
Oto dziś chciałabym zaprezentować Wam moją łąkę zamkniętą w żywicy. Inspirowana sielskim widokiem wiejskich łąk. Z tego też powodu zdecydowałam się na oprawę w kolorze miedzi, żadne srebra czy złota. Z reguły pracuję z gładkimi nakładkami w kształcie koła, które mają nadać efekt niczym od jubilera, ale jak miało być sielsko i anielsko, to specjalnie z tej okazji wygrzebałam oprawkę w kształcie kwiatu. 




Prace tego typu mają to do siebie, że nawet jak się przekręcą na łańcuszku (co często może irytować jeżeli są to kulki, których połowa stanowi jednolite tło), to z każdej strony daje piękny efekt, niczym inny kadr cudownego krajobrazu.


Pracę chciałabym zgłosić na wyzwanie Szuflady:



 To już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się oderwać od książek i ponownie pochwalić się jakąś pracą :)



Moon

Minął już ponad rok od kiedy wykonałam swoją pierwszą zawieszkę metodą wire wrapping. Dla ciekawych link tutaj. Od tamtego czasu wypróbowałam całą masę innych biżuteryjnych metod, jednakże ta w tematyce wykonywania zawieszek została moją ulubioną, dlatego dzisiaj chciałam pokazać Wam mój druciany księżyc:

Cała zabawa miedzianym drutem zaczęła się od szkicu projektu. Najtrudniejszymi elementami całej konstrukcji okazały się dwa płaskie zawijasy odpowiedzialne za przytrzymanie szkiełka. Chciałam by ten księżyc mógł się zmieniać, dlatego koralik jest zamontowane metodą na wcisk, dzięki czemu mogę go wymienić na inną łezkę.


Dowolnie zamieniane bez większego wysiłku mogą być również rzemienie. Dzięki zastosowaniu tak zwanej przekładki naszyjnik układa się płasko na szyi i nie przekręca się.




Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z tego projektu. Uzyskałam biżuterię, która może być modyfikowana w zależności od stroju (byle by pasował on do miedzi ;) ).

Swój nowy twór zgłaszam na wyzwanie :



Zegar

W moich 4 kątach niemalże zbrodnią jest pozostawienie pustej ściany. Wraz z resztą domowników uzupełniamy je w najróżniejszy sposób -czy to zdjęcia, czy plakaty, po deszczowych dniach nie brakuje nawet odcisków kocich łapek ;). Dla mnie jednak na ścinie nie może zabraknąć zegara. Podczas ostatnich zakupów udałam się między półki popularnych sklepów z "bibelotami" w poszukiwaniu konkretnych rozmiarów zegara. Jednak plany pokrzyżował mi modny obecnie minimalizm, który porozkładał na regałach same monotonne modele, często pozbawione cyfr. 
I co teraz? Klej, nożyczki i zaczynamy!
Oto co udało mi się wyczarować w domowym zaciszu:



 Pokryty niemal 4 warstwami farby, przetrwał moje najróżniejsze koncepcje począwszy od tęczy, na zieleniach kończąc :)


 Nie mam doświadczenia w robieniu zegarów, dlatego spędziłam troszkę czasu główkując jak zrobić podziałkę na minuty i równo porozmieszczać cyfry. Ostatecznie skończyło się na odmierzaniu wszystkiego za pomocą linijki i kątomierza, więc jak ktoś ma jakiś cudowny patent na zaoszczędzeniu sobie czasu, będę wdzięczna za podzielenie się tą tajemnicą :D.


Samym centrum zegara stał się okrąg wycięty z tapety. Po dekorowaniu pokoju zachomikowałam resztki, które jak widać można wykorzystać w nietypowy sposób :)

Swój "tapetowy" zegar zgłaszam na wyzwanie
"UŻYJ TAPETY"





Do szkoły

Koniec września to jeszcze dobry moment na uzupełnienie kolekcji szkolnych przydasiów. Mi zawsze brakowało jakiegoś dobrego organizera. W kalendarzu notatki gubiły się po przerzuceniu kilku kartek, notesy dość szybko się zmieniały, a każda informacja w nich zapisana znajdowała się na innej stronie. Już lepiej sprawdzały się organizery z przegródkami, jednak brak miejsca na przyklejenie fiszek lub dodanie czegoś od siebie był troszkę uciążliwy. Dlatego w tym roku sama wykonałam organizer i to taki, który z chęcią zabrałabym w każde miejsce. Kiedy zaczęłam nad nim pracę postawiłam sobie kilka punktów do zrealizowania:
-trwały - zrobiłam go z tektury introligatorskiej
-jak najwięcej przestrzeni do wykorzystania - zawiera przegródki, kieszonkę z notesem, a każda strona ozdobiona jest narożnikami do wsuwania karteczek i obrazkami za które można wsunąć małe notatki. Dodatkowo łatwiej zapamiętać, gdzie się powkładało konkretne notatki ;)
- w moim stylu!


Organizer oprócz tego, że imituje szkolną torbę, to posiada również ozdobny breloczek.





Za każdy element można wsunąć karteczkę z notatkami.



Co jak co, ale przegródki muszą być ;) Każda zawiera wycięcie dzięki czemu widać, czy jakieś notatki są w środku.









I jeszcze sam organizer jeszcze w letniej scenerii.

I co sądzicie? Udało mi się Was zachęcić do robienia notatek?

Pracę zgłaszam na wyzwania:




sketches

Witam wszystkich serdecznie w ten słoneczny weekend :) Kolejny raz boleję z powodu mojej fatalnej organizacji. Obiecałam sobie, że będę pilnować notek na blogu, a jest jak jest. Dobrze, że przynajmniej przestrzegam hierarchii wykonywania zadań, dzięki czemu rzeczy ważne są zawsze wykonane.
Od 3 lat posiadam szkicownik A4, do którego jednak ciężko mi się przyzwyczaić, dlatego większość moich prac powstaje na luźnych kartkach, a potem ginie gdzieś w biurku. Ostatnio jednak wszelkie szkice i projekty postaci powstają w tym zeszycie. Osobiście najlepiej czuję się w rysowaniu twarzy, ale tylko na dużym formacie. Nadal trenuję poszczególne elementy takie jak usta czy nos, ale przeglądając ów szkicownik doszłam do wniosku, że podoba mi się ten mój z lekka przesłodzony styl. Zresztą na małej powierzchni nie wychodzi mi nic innego. Czasami dopada mnie taki dołek, który niektórzy nazywają "cierpienia młodego artysty". Zaczyna się to od twierdzenia, że nic mi nie wychodzi i że więcej nie rysuję. Moje szkice przestają mi się podobać, marudzę pół dnia, a potem i tak ląduję z kartką i ołówkiem w ręce. Znacie to może? I w tym oto miejscu chciałam Wam bardzo podziękować za wszelkie komentarze. Wiem, że nie na wszystkie odpisuję, ale wiedzcie, że je czytam i bardzo motywują mnie one do pracy - to jest ten moment kiedy myślę, że jednak coś mi wychodzi :)
Tak więc, na dzisiaj mam część najnowszych szkiców (z tego szkicownika ;P), a resztą pochwalę się jak tylko wykonam najnowszą postać w kolorze.

To jest 4 dzień, mojego trzydniowego wyzwania. Potem zaczęły się rzeczy ważne...





Naszła mnie ochota na rysowanie syren i coś czuję, że na tej jednej się nie skończy.

Jeżeli macie jakieś uwagi dajcie znać, a ja na razie się z Wam żegnam.
Udanej niedzieli :*

love w stylu vintage

Kiedy myślę praca w tematyce "love" mam przed oczami serduszka, piękny różowy papier, tiulowe ozdoby i odrobinę brokatu. Bo tak to już chyba jest. Przyzwyczajamy się do pewnego schematu: urodziny - tort, balony, masa kolorów; praca ślubna- pastelowe kolory, kwiaty, para młoda. Jednak tym razem chciałam wyjść poza schemat i zrobić coś w moim ulubionym stylu vintage. Już na samym początku z pomocą przybył mi wspaniały tutorial na kopertę, stworzony przez Kwiat Dolnośląski. Nie wiem czemu, ale zawsze miałam wrażenie, że zrobienie czegoś takiego może być trochę kłopotliwe, a tym czasem się okazuje, że bardzo ładna i zarazem łatwa koperta może powstać z serca!
Tak więc tym razem zamiast kartki stworzyłam kopertę, którą ozdobiłam starając się unikać oklepanych wyznaczników pracy walentynkowej. 


Bazą dla całej pracy stał się brązowy papier w białe napisy, a dopełnieniem metalowe elementy.



Swoją pracę zgłaszam na wyzwanie:

I jak Wam się podoba? Czy takie odejście od stereotypu może być? 
Dajcie znać w komentarzu, a ja się z Wami na razie żegnam i jeszcze raz dziękuję zespołowi Kwiatu Dolnośląskiego za świetny tutorial :)

podaj dalej challenge - cz.2

Tak więc oto udało mi się dokończyć drugi rysunek na wyzwanie i stworzyć własną postać :) Osobiście lubię kredki, ale w moim przypadku lepiej sprawdzają się one do portretów jak np. "Old woman" z zeszłego roku, ale nie do mangi. Już lepiej w tym temacie sprawdza mi się akwarela ->klik<-. Innym wyjściem są markery. Zamiast popularnych copic markerów (które u nas kosztują fortunę), używam francuskiego zamiennika Graph'it, z których jestem zadowolona. I tak jak się już odgrażałam, tym razem swoje prace pokolorowałam właśnie nimi.

Najpierw oryginał pracy biała.szafka.agi:

I moja wersja:

U mnie dzisiaj pochmurno, więc i zdjęcia trochę pociemniały.
W wolnej chwili planuję jeszcze dorobić tło, ale na razie nie chciałam już dłużej przedłużać wyzwania. Mi osobiście najbardziej podobała się wersja niepokolorowana, ale tymi zdjęciami pochwalę się jak tylko zgram je z telefonu.

Z markerami jest taki problem, że grubość 0,8 nie pozwala na zbytnie wchodzenie w szczegóły, więc swoją wersję musiałam troszkę uprościć.

Teraz moja postać:

Trochę przesłodzona, pastelowa i kosmiczna, ale mam nadzieję, że wam się spodoba.

Teraz moje nominacje:

Muszę przyznać, że kiedy zgłosiła mnie Klaudek, chciałam nominować białą.szafkę.agi, która mnie ubiegła i to ja zostałam przez nią nominowana. Zasady zabraniają typowania osób, które nas wybrały, ale byłoby mi niezmiernie miło jeżeli zarówno biała.szafka.agi jak i Klaudek zdecydowały się narysować w swoich stylach moją kosmitkę ;)

Ja na razie dziękuję dziewczynom za piękne prace, i wspaniałą zabawę i idę informować resztę o nominacjach :*





LO z dna oceanu



Mimo iż nowy rok szkolny zdążył się już zacząć, za mną nadal chodzą klimaty morskie, którymi niestety w tym roku nie zdążyłam się nacieszyć. Korzystając z możliwości, chciałam wykorzystać zdjęcia z wycieczki do Sopotu i stworzyłam LO niczym z dna oceanu. W swojej pracy wykorzystałam skrawki papierów, gazę i elementy kojarzące się z morzem, by stworzyć wrażenie, że praca spędziła długi okres czasu gdzieś w morskiej otchłani. Ja osobiście jestem z niej ogromnie zadowolona, bo wszystkie LO jakie zrobiłam mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
Praca powstała zgodnie z mapką ze strony Art-Piaskownica :

Zespół Art-Piaskownicy tak mnie urzekł swoimi deskowymi LO, że ja również zdecydowałam się na papier z podobnym wzorem.


Tym razem, żeby mieć pewność, że praca jest zrobiona zgodnie z mapką postanowiłam nic nie przekręcać i sprawdziłam czy są wszelkie kropki i paski ;P


 Stworzyłam nawet własną imitację morszczyzna, by praca wyglądała iście głębinowo.


Z racji tego, że wszelkie ciapki powstawały na jasnym tle, podkreśliłam je akwarelą.


Muszę przyznać, że ta forma scrapbookingu bardzo mi się spodobała i już mam kilka pomysłów na kolejne LO.

Prace zgłaszam na wyzwanie:



A zespołowi Art-Piaskownicy dziękuję bardzo za śliczną mapkę :)


podaj dalej challenge - cz.1

Jakiś czas temu zostałam zgłoszona do wyzwania "podaj dalej challenge" przez Klaudek. Moim zadaniem było narysowanie postaci, którą ona wymyśliła. Uwielbiam takie zabawy. To również możliwość zapoznania się ze stylami innych rysowników i zobaczenia swojej postaci w kilku stylach. Z racji tego, że mam kilka stylów kresek postanowiłam wykonać kilka prac. Kiedy się już wyrysowałam i myślałam, że to koniec, do zabawy zgłosiła mnie dodatkowo biała.szafka.agi. Ale wszystko po kolei. Najpierw prace dla Klaudek, a jak już odpocznę zmierzę się z elfem Agi ;)
Najpierw oryginał:

A teraz moje wersje:



Wiem jedno, następną pracę zrobię markerami Graph'it.

Nominacje i moją postać opublikuję w poście z pracą dla Agi.


Resin Mouse © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka